22.5.10

'Prince of Persia: The Sands of Time' (2010)

Czas na blockbuster.
W Hollywood jest kilku ludzi, którzy mają talent do tworzenia sukcesów. Jednym z nich jest Jerry Bruckheimer, którego uważa się za guru wśród producentów. Wypromował Nicholasa Cage'a (jego kolegę z dzieciństwa), Piratów z Karaibów (filmy powstały na podstawie kolejki górskiej w lunaparku), a teraz - od 21.05 - można podziwiać efekt pracy jego i reżysera Mike'a Newella.
"Książę Persji : Piaski Czasu" to baśń niczym z "Baśni Tysiąca i Jednej Nocy", kino czysto rozrywkowe, w udany sposób zapełniające niszę filmów Powstałych-Na-Bazie-Gier-Wideo. I tu można powiedzieć, że Książę Persji przełamuje lody jeśli chodzi o jakość tychże filmów. Ogląda się go z wielką frajdą, całej ekipie odpowiadającej za efekty/dekoracje/kostiumy/muzykę należą się duże brawa. Film idealny na letni (już prawie) weekend.