14.1.11

'Never Let Me Go' (2010)

Czekałem na ten film dość długo. "Nie opuszczaj mnie", czyli "Never Let Me Go" jest zdecydowanie filmem poetyckim, posiada ten rodzaj wrażliwości, który mi odpowiada najbardziej. Ulotny, efemeryczny, pełen niedopowiedzeń intryguje jednocześnie nie stając się zbyt ckliwym; bogaty w alegorie, smutne lecz jednocześnie piękne jesienne, pastelowe krajobrazy niczym nakreślone przez Jane Austen. Wśród nich stoi dwór Hailsham, który funkcjonuje jako stara angielska szkoła. Dzieci (rewelacyjny casting młodych odpowiedników głównej aktorskiej trójki) w swej beztrosce pewnego dnia dowiadują się o fatum, które nad nimi wisi, które odmienia ich życia i rozpoczyna serię rozczarowań - żyją po to, aby oddać własne organy genetycznie podobnym Wybranym. Zostali ku temu "zaprojektowani". Mulligan w niezwykły i niesamowicie dojrzały aktorsko sposób (jak na swój młody wiek, pokuszę się o stwierdzenie, że to najlepsza aktorka młodego pokolenia) tworzy wizerunek Kathy, oczami której obserwujemy świat, która snuje historię pełną melancholii, sentymentu i miłości. I Garfield znów nie zawodzi.
Zdecydowanie polecam.

1.1.11

'TRON Legacy' (2010)

Ostatnimi laty jest moda na robienie remaków/rebootów/sequeli/prequeli filmów, i ostatnio wielu z lat 80-tych. Wizjonerski twórca telewizyjny Kosinski, podjął się nie lada zadania przywrócenia na ekrany kultowego filmu "TRON" z 1982 roku. "TRON Dziedzictwo" jest drugą częścią filmu, lecz zrobioną w taki sposób, aby nowy widz nie musiał znać oryginału. Jednak najlepiej będzie, jeśli zobaczy się przed seansem oryginał, aby po raz kolejny przekonać się o rewolucji efektów specjalnych w trakcie ostatnich 30 lat. "Cybernetyczna Narnia" wygląda rewelacyjnie, odmłodzony Jeff Bridges (Clu) potwierdza tezę wielkości Motion Capture i firmy Digital Domain. Film wart II dekady XXI wieku. Doskonała, elektryzująca muzyka Daft Punk, przekonujący (jak zwykle) Jeff Bridges, aktor kameleon Michael Sheen niczym cyberpunkowy Papkin 2.0.

'Constantine' (2005)

Film ten jest dość przeciętny, pomimo dużego potencjału i dobrej obsady. Jest jednak wypełniony ciekawymi pomysłami, niektórymi lepiej zrealizowanymi, niektórymi gorzej. Wycieczki do piekła, wypędzanie sił nieczystych, ulice miasta w klimacie noir, widok Keanu Reevesa, który skopie tyłki wszelkim demonom piekielnym budzą pewną satysfakcję. Ale zanim John Constantine to zrobi, zapali papierosa. Z pewnością przemysł tytoniowy zarobił na tej produkcji krocie.