17.5.12

'One Flew Over the Cuckoo's Nest' (1975)

Po mojej dłuższej plakatowej przerwie i po sezonie Oskarów z "Artystą" na czele, po superbohaterach (i tych razem - "Avengers") i tych inaczej ("Kronika"), po świetnym "Wstydzie" McQuenna i rozczarowaniach na Marsie ("John Carter"), po kolorowym "Loraxie" i ekscentrycznym Cheyennie ("Wszystkie odloty Cheyenne'a"), po kupieniu Zoo ("Kupiliśmy Zoo") i pierwszej "tej gorszej" Śnieżce ("Królewna Śnieżka"), po Neesonie walczącym z wilkami ("Przetrwanie") po post-konwertowanym "Titanicu 3D" raz jeszcze, i po unikaniu wielkiego, metalowego, kosmicznego złomu z wód oceanu (Battleship etc) oraz po wielu innych, wracam z klasyką, czyli "One Flew over the Cockoo's Nest" z 1975 roku.

17.1.12

'The Girl with the Dragon Tattoo' (2011)

Końcówka roku minęła z niepotrzebnym remakiem "The Thing", poprawnie wykonanym aczkolwiek przeciętnym "Mission Impossible: Ghost Protocol", a 2012 rok powitał "Sherlockiem Holmesem. Grą Cieni", który to Sherlock najwyraźniej nie wytrzeźwiał po sylwestrowej nocy.
Najważniejszą premierą stycznia jest jednak "The Girl with Dragon Tattoo".
Z adaptacjami jest zawsze tak samo - są szczątkowe. I nawet perfekcjoniści tacy jak Fincher muszą trzymać się czasu przeznaczonego na ogląd, który pomimo kategori wiekowej '18' wynosi mniej więcej 2,5 godziny. W tym przypadku to mało, bo powieść to "cegła" i splatające się wątki są bardziej rozległe. Co jednak nie oznacza, że Fincher poległ - wręcz przeciwnie. Całość jest sprawnie opowiedziana, Rooney Mara kradnie czas ekranowy Craigowi, kuratorzy to źli ludzie, krew najlepiej wygląda na śniegu, a kobiety w Szwecji nie mają lekko. "Szwedzkość", zetknięcie z inną kulturą, niekoniecznie w cieniu drapaczy chmur Manhattanu odświeża współczesną wizję kryminału, tworząc intrygującą całość z wybitną sekwencją napisów rozpoczynającą film. Scenariusz adaptacji, jak i soundtrack (nie, to nie remake szwedzkiego "Mężczyźni nienawidzą kobiet") może nie jest tak bezbłędny niczym "The Social Network" pióra Sorkina i batuty Trenta Raznora i Atticusa Rossa czy "Ciekawego przypadku Benjamina Buttona" pióra Erica Rotha i batuty Alexandre'a Desplata, lecz obraz może stanąć w szranki z "Zodiakiem", "Fight Clubem" i "Se7en". Czekamy na dwie kolejne części.