23.12.10

'The Social Network' (2010)

Gdyby nie film (albo mało znana książka "Milioner z przypadku") nie wiedzielibyśmy jak ciekawa i burzliwa była historia powstania portalu społecznościowego Facebook. Film "The Social Network" ważny jest z 7 powodów. Powód pierwszy: reżyser z klasą. Powód drugi: doskonałe przedstawienie realiów młodego, dwudziestokilkuletniego pokolenia (Facebook jest dla Finchera pretekstem do snucia dramatu w tle laptopów, narkotyków i harvardzkich kujonów). Powód trzeci: widzimy jak w XXI wieku wyznacza się standardy na rynku i kto jest za to odpowiedzialny. Powód czwarty: błyskotliwy scenariusz (już sam prolog to przedsmak inteligencji skryptu). Powód piąty : przedstawiciele aktorskiego młodego pokolenia rosną w siłę (Eisenberg, Garfield). Powód szósty: zbliżająca się gala Oskarów, gdzie film ma wielkie szanse wśród wielu kategorii. I w końcu powód siódmy: patrz powody 1-6.
"Lubię to".

7.12.10

'Dogville' (2003)

Nie boję się użyć stwierdzenia, że Lars von Trier stworzył film wybitny. Poczucia tak doskonale skrojonego scenariusza nie miewałem często, mógłbym je porównać do pierwszego odbioru "Mechanicznej Pomarańczy" Kubricka czy bardziej mainstreamowych "Bękartów Wojny" Tarantino. "Dogville" hipnotyzuje i wciąga odbiorcę niczym misternie skonstruowana intryga autorstwa Dostojewskiego w świat z pozoru utopijnego miasteczka - Dogville i idealisty Toma (świetny Bettany), który chcąc udowodnić tezę, iż mieszkańcy są zdolni do akceptacji, namawia ich, aby młoda uciekinierka (Kidman) została współmieszkańcem wioski.
"Dogville" nie jest "filmem" w pełnym tego słowa znaczeniu, "Dogville" wygląda niczym zdokumentalizowana próba teatralna ze szczątkową scenografią (zamiast np. krzewów z agrestem widzimy jedynie napis na scenie "krzewy z agrestem"). Film wodzi widza za nos; za każdym razem kiedy w głowach zaakceptujemy pewne fakty i hierarchię wartości miasteczka, Trier potrząsa naszym światopoglądem. Gdyby ten film był dziełem sztuki, byłby dziełem konceptualnym. A mniej, tutaj znaczy więcej.

27.11.10

'Manhattan' (1975)

Za poczucie ironii, za sarkazm, za skrajny nihilizm, za neurotyzm i psychotyzm, za czerń i biel jego miasta, za odwołania do klasyki, za Błękitną Rapsodię, za trafny zmysł obserwacji, za odpowiedź na pytanie jak powinno rozpoczynać się film; za to wszystko cenię "Manhattan" Woody'ego Allena, mój ulubiony film jego kina autorskiego.
I choć mózg to najbardziej przeceniany organ, to aby docenić "Manhattan", powinniśmy użyć tej części ciała w celach ściśle jej przeznaczonych i całkiem odpowiedzialnie.

14.11.10

'Taxi Driver' (1976)

Gdyby karierę Martina Scorsese miał opisać jeden film, zarówno pod kątem jego pre-Di Caprio-wej kolaboracji z Robertem De Niro jak i tematyki jego filmów, to myślę, że (oprócz "Chłopców z Ferajny") "Taksówkarz" miałby największe szanse. Otworzył kariery De Niro, Foster oraz samemu Scorsese.
Film opowiada o zagubionym w świecie współczesnym weteranie wojny w Wietnamie, który z braku pracy zatrudnia się jako taksówkarz. Obserwując zbutwiałe i gnijące społeczeństwo, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Film kultowy, klasyk, który trzeba obejrzeć.


PL ENG

5.11.10

'Children of Men' (2006)

Jest rok 2027 i właśnie dowiedzieliśmy się, że umarła najmłodsza osoba na świecie, 18 letni Diego Ricardo. Panuje ogólnoświatowa bezpłodność, kościół podzielił się na pomniejsze sekty, uchodźcy próbują znaleźć azyl w Wielkiej Brytani, która stała się krajem dyktatury i stanu wojennego pełnego brytyjskiej policji. Armia Brytyjska toczy wojnę na ulicach Londynu. Tą pesymistyczną wizję świata przeniósł na srebrny ekran Alfonso Cuaron w swoich "Ludzkich Dzieciach". Opowieści, ile tak naprawdę warte jest życie ludzkie, a przede wszystkim życie dziecka. Takie sceny, jak ucieczka z ostrzeliwanego budynku, poród wśród śmieci czy scena na łodzi nie dają się łatwo zapomnieć. I Michael Caine a'la John Lennon.

25.9.10

'Truman Show' (1998)

W każdym z nas drzemie podglądacz. W jednym większy, w drugim mniejszy. "Truman Show" pokazuje ekstremum - dwudziestoczterogodzinne reality show z życia ofiary, Trumana. Niczym szczur w laboratorium, Truman codziennie dostarcza widzom nowych wrażeń i choć jest gwiazdą, nie zdaje sobie z tego sprawy. Kupuje gazetki "dla żony", marzy o wyprawie na wyspę Figi, tęskni do utraconej pierwszej miłości, przeżywa traumę z powodu straty ojca i udaje astronautę w łazience. I żyłby sobie w nieświadomości, kiedy nagle zauważa, że jego życie to tak naprawdę spektakl.
Scenariusz filmu jest i absurdalny i odrobinę psychodeliczny, jest historią miłosną, walką o istnienie godności osobistej i małomiasteczkową komedią. Trzeba talentu, żeby połączyć tak wiele, zyskując głębie.
W finale "Forresta Gumpa" krzyczymy "Forest, biegnij !", w "Truman Show" chcemy zawołać "Truman, płyń !".


18.9.10

'Moon' (2009)

"Moon" miał w Polsce trudne życie. Pomimo ogromnego uznania na całym świecie, film wszedł na polskie ekrany (i to nie wszystkie) rok po premierze. Decyzja dystrybutora jest całkowicie niezrozumiała z tego prostego powodu, że "Moon" to jeden z najlepszych filmów Sci-Fi w historii.
Zrealizowany niskobudżetowo, w pełnej krasie pokazuje dramat człowieka (pracownika Lunar Industries wydobywającego Helium-3), uwięzionego w stacji na Księżycu, ktory odkrywa, że jego świat jest zupełnie inny, niż zdawał sobie z tego sprawę. Genialna rola Sama Rocwella to wisienka na księżycowym torcie.Film porusza wiele niełatwych tematów: odpowiada na pytanie "co definiuje człowieczeństwo", pokazuje problem globalizacji i konsumpcjonizmu. Jest tu izolacja, minimalizm, alienacja. A polski widz znów zmaga się z dystrybutorem.

PL ENG

15.7.10

'Watchmen' (2009)

Magazyn Empire nazwał film "Watchmen" "Figh Clubem wśród filmów o superbohaterach". I jest to trafne określenie, bo film, oklaskiwany przez krytykę i kontrowersyjny wśród widowni ma posmak "Podziemnego Kręgu".
Komiks "Strażnicy" przez wiele rankingów uważany jest za najlepszy komiks wszechczasów (stworzony przez Alana Moore'a - guru wśród twórców komiksów) a o prawa do ekranizacji ubiegały się wielkie reżyserskie sławy. W końcu Zack Snyder, po swoim "300" udowodnił, że w przenoszeniu komiksu na ekran jest mistrzem. I jego nowoczesny styl widać w Watchmenie w każdej scenie. To chyba najbardziej rzetelne oddanie opowieści graficznej na ekranie.
I moim zdaniem - przynajmniej na razie - jedno z najlepszych.

10.7.10

'Toy Story 3' (2010)

Siadając w kinie na pierwszej części „Toy Story” miałem sześć lat. Wstając z fotela po seansie trzeciej części Toy Story, miałem ich 21.
A czułem się tak samo oczarowany jak za pierwszym razem.

Na Toy Story 3 czekałem długo, lecz było warto. To ukłon dla fanów, którzy w dzieciństwie zachłysnęli się „Historią Zabawek”. Film dojrzał tak jak i Andy, który dorósł i wybiera się na studia. Śledząc wydarzenia na ekranie czujemy, że nie będzie to "odgrzewanie starego filmowego kotleta". Olbrzymia wrażliwość i kreatywność twórców, ogrom nowych dobrze zarysowanych charakterów, przecudowna animacja. Wzruszenia i pożegnania. Bo „trójka” to ostatnia część filmowej trylogii Chudego i Buzza. "Ty druha we mnie masz", jak to Soyka śpiewa.

28.6.10

'Pan's Labyrinth' (2006)

Guillermo Del Toro - reżyser - lubi baśnie i horrory. I w typowym dla siebie stylu odnalazł wszelkie interesujące motywy fantastyczne i ulepił z nich własną opowieść. "Labirynt Fauna" ma w sobie dużo z Braci Grimm. I są tu "Opowieści z Narnii", "Alicja w Krainie Czarów", "Hellboy", "Harry Potter", nutka "Władcy Pierścieni". Lecz całe szczęście, nie poprzestał na sprawdzonych chwytach. Samo tło opowieści jest oryginalne, osadzoną w Hiszpanii podczas II Wojny Światowej, gdzie 12-letnia Ofelia ucieka w świat wyobraźni aby skryć się przed otaczającą ją złowrogą rzeczywistością. Film doceniony przez krytykę, z jednym z najpiękniejszych zakończeń.

3.6.10

'Everything Is Illuminated' (2005)

Są takie filmy, które przypominają nam dzieciństwo. Są wówczas dla nas osobiste, oglądamy je kilka razy i nie możemy o nich zapomnieć. A jeśli powstały na podstawie świetnych powieści, to więź staje się jeszcze głębsza.
Dla mnie "Wszystko jest iluminacją" jest przykładem takiego filmu. Oficjalny poster promuje go dość trafiony sposób: "zabawny, ciepły, wzruszający". Ja dodałbym tu jeszcze "słowiański" czy "europejski", gdyż brak tu amerykańskiego patosu, ducha komercji, swądu popcornu i nachos. Bo poprzez niebiesko-żółtą Ukrainę przemierzaną niebieskim trabantem ruszamy wraz z bohaterami my sami.

'2001: A Space Odyssey' (1968)

Dave Bowman: Hello, HAL. Do you read me, HAL?
HAL: Affirmative, Dave. I read you.
Dave Bowman: Open the pod bay doors, HAL.
HAL: I'm sorry, Dave. I'm afraid I can't do that.
(...)
HAL: Dave, this conversation can serve no purpose anymore. Goodbye.

Kubrick nas rozpieścił. Bo przy premierze każdego nowego filmu science-fiction słychać opinie, że nie jest "taki dobry jak Odyseja". Coś w tym jest.
W skrócie : psychotyczno-neurotyczna sztuczna inteligencja - Hal 9000, pierwsze tak realistyczne przedstawienie eksploracji kosmosu, efekty nie do pobicia, najlepsze - moim zdaniem - przedstawienie obcych w kinematografii, zaskakujący finał, który liczy tyle interpretacji, ilu jest recenzentów, ponadczasowy, Johann Strauss i jego "Nad pięknym modrym Dunajem", Stanley Kubrick.
Kino - dosłownie i w przenośni - wysokich lotów.

29.5.10

'The Curious Case of Benjamin Button' (2008)

Pierwszy przymiotnik określający "Buttona", który przychodzi mi do głowy do "sentymentalny" i "o wysokiej wrażliwości". Bowiem filmowi nie można tego odmówić. Fincher, który tworzył już bardzo udane obrazy może pochwalić się w swoim CV filmem nie tylko dostrzeżonym przez Akademię, czy przez przełomowe użycie już i tak przełomowego motion-capture. Może pochwalić się rewelacyjnym oddaniem epoki oraz urealnieniu wizji F. Scotta Fitzgeralda, która przez 100 lat mogła żyć tylko na papierze. To piękny, wzruszający film, o pełnym wachlarzu detali z cudowną, ciepłą brązowo-żółto-czerwoną kolorystyką. To opowieść o przemijaniu, opowieść w którą wchodzimy całymi sobą.

22.5.10

'Prince of Persia: The Sands of Time' (2010)

Czas na blockbuster.
W Hollywood jest kilku ludzi, którzy mają talent do tworzenia sukcesów. Jednym z nich jest Jerry Bruckheimer, którego uważa się za guru wśród producentów. Wypromował Nicholasa Cage'a (jego kolegę z dzieciństwa), Piratów z Karaibów (filmy powstały na podstawie kolejki górskiej w lunaparku), a teraz - od 21.05 - można podziwiać efekt pracy jego i reżysera Mike'a Newella.
"Książę Persji : Piaski Czasu" to baśń niczym z "Baśni Tysiąca i Jednej Nocy", kino czysto rozrywkowe, w udany sposób zapełniające niszę filmów Powstałych-Na-Bazie-Gier-Wideo. I tu można powiedzieć, że Książę Persji przełamuje lody jeśli chodzi o jakość tychże filmów. Ogląda się go z wielką frajdą, całej ekipie odpowiadającej za efekty/dekoracje/kostiumy/muzykę należą się duże brawa. Film idealny na letni (już prawie) weekend.

19.5.10

'Synecdoche, New York' (2010)

"Synecdoche, Newy York" w 2008 roku podbił festiwal Cannes. O ty że Kaufman zdolnym scenarzystą jest, to już wiemy dzięki "Adaptacji" i "Zakochanemu bez pamięci". Jednak, że Kaufman zdolnym scenarzystą i zarazem reżyserem jest, to już całkiem inna historia. Ten film to tak naprawdę wszystko. Jest tu i niebanalny - jak to u Kaufmana - scenariusz, są kreacje aktorskie, jest niesamowita charakteryzacja, jest piękna muzyka. Jednak to, czym wygrywa "Synecdoche, New York" to fakt, że widz po seansie czuje się, jakby dostał intelektualnym obuchem po głowie. Alegorii jest niczym pieniędzy na koncie "Avatara", a drugiego dna nie ma co szukać, bo przy dziesiątym dnie gubimy kolejność. W największym skrócie "Synecdoche, New York" jest o rozczarowaniu i samotności, dotyka problematyki sztuki i zrozumienia w sztuce za co ma u mnie kolejny plus. Gdybym miał tworzyć swój personalny ranking filmowy, jest wielka szansa, że "Synecdoche, New York" zająłby u mnie pierwsze miejsce.