8.11.11

'The Adventures of Tintin' (2011)

W "Przygodach Tintina" jest wiele rzeczy które można polubić. Spielberg i Jackson, najbardziej zapracowani twórcy w Hollywood porywają poczuciem przygody w dobrym stylu, przez co uświadamiają nam jak rzadko jest ono osiągane. Czuć "Indianę Jonesa" Spielberga i czuć też "King Konga" Jacksona. Dwa muzyczne, niezwykle ilustracyjne motywy główne Johna Williamsa jeszcze bardziej owo odczucie potęgują. Performance Capture dla kreski Herge'go jest wprost stworzone, daje też twórcom swobodę nigdy nie osiągalną przy filmie fabularnym, lecz zachowując ekspresję aktora (Serkis ma świetną scenę, w której Haddock na granicy trzeźwości przypomina sobie rodzinną tajemnicę). WETA spisała się doskonale, zarówno pod względem projektowym pod wodzą Richarda Taylora jak i wizualnego majstersztyku nadzorowanego przez Johna Latteriego. Najprostszym tego przykładem jest ilość zbliżeń, które świadczą o jakości animacji - w "Tintinie" jest ich całe mnóstwo. Wirtualna kamera robi cuda, żadna kamera o fizycznych właściwościach nie zrobiłaby tego, co widać na ekranie. Wiadomo już, że dwa sequele w drodze, więc otrzymamy świetną filmową serię na lata, kierowaną przez najlepszych.
Artyści z WETA starali się jak najwierniej odtworzyć świat Tintina, często wykorzystując kadry z komiksów. Ja odwracam ten proces, i oficjalny plakat (LINK) stylizuję w taki sposób, w jaki mógłby go narysować Hergé, autor (okładki komiksów).