11.10.11

'The Skin I Live In' (2011)

Rozczarowałem się kiedy przeczytałem, że film bazuje na francuskiej powieści. Chciałem bowiem pogratulować Almodovarówi oryginalnego pomysłu, fabuły o tyle ujmującej co przytłaczającej i osobistej. Po wciągającym pierwszym i trzecim akcie, chciałoby się zapisać "Skórę..." jako film udany. Ale świadom, że liczby parzyste istnieją, chaotyczność i niekonsekwencja aktu drugiego nie pozwala mi postawić oceny wyższej niż 3. Od sceny z "Tygrysem" następują przedziwnie nieudane, sztuczne, i pełne frazesów dialogi, zbliżające się niebezpiecznie do granicy groteski, nie pasujące do całości. Gubimy Banderasa (najlepsza rola w karierze) na koszt pomniejszych zdarzeń, które niekoniecznie musiały zostać ukazane, bądź też ich przedstawienie powinno być bardziej wyrafinowane i oszczędniejsze. Sceny, w których bohater przed śmiercią mówi oniemiały "Obiecałaś", po czym kobieta stwierdza "Kłamałam" i strzela mu w pierś są już tak oklepane, że na sali odzywały się przytłumione śmiechy, i mniemam że osób przygotowanych na kino niecodzienne, a nie tych niecodziennie chodzących do kina. Refleksja i tematyka na 5, forma na 3, i nawet Anaya nie uratuje tej oceny.