1.3.11

'The Matrix' (1999)

Żyjąc w XXI wieku nieświadomym filmu "Matrix" jest chyba niemożliwością. I nie mówię tu o fakcie, że obraz ma 12 lat, więc nie należy do nowości. To co ten film zrobił na rynku zarówno filmowym, książkowym oraz growym lecz przede wszystkim na płaszczyźnie mentalnej, jest niesamowitym osiągnięciem braci Wachowskich - "Matrix" znają wszyscy - i nie ważne czy to filozofowie, którzy analizują wszelkie symbole i detale filmu, spece od CGI dzięki slow motion, bullet time czy zwykli kinomani, przychodzący do kina w poszukiwaniu rozrywki i ciekawego scenariusza. Albo strzelaniny, skakania po dachach i świetnej muzyki. Film gra na lękach ludzkości, jakoby świat był symulacją, programem, a świat maszyn, czyli prawdziwych stworzycieli jest tuż za naszymi plecami. Należy wkroczyć do "króliczej Nory", wybrać czerwoną pigułkę, włożyć okulary przeciwsłoneczne i czarny płaszcz i uważać na sklonowanego Hugo Weavinga.