20.4.11

'Goodfellas' (1990)

Gdyby ktoś zadał mi pytanie o najlepszy film gangsterski, z pewnością w głowie ujrzałbym kadry z trylogii "Ojca Chrzestnego", lecz również z filmów "Chinatown", "Dawno temu w Ameryce", "Donnie Brasco", "Casino". Odpowiedziałbym jednak: "Chłopcy z ferajny". "Goodfellas" to film Martina Scorsese, opowiadający o Ameryce lat '50-'80 w najbardziej wyczerpujący temat sposób (detale w drugim, trzecim planie przez pełne 146 minut) z perspektywy Henry'ego Hilla, który już w prologu mówi : "Odkąd sięgam pamięcią, zawsze chciałem być gangsterem". To wachlarz niesamowitych charakterów, mentalności cwaniaczków (wiseguys), komicznych scen - najczęściej z udziałem Tommy'ego (Pesci) i Jimmiego (DeNiro), popis aktorskich umiejętności (rola życia Pesci), wypełniony standardami jazzu (Sinatra, Darin, Bennet i inni) i dbałością o nastrój, którego można również doświadczyć w "Ojcu Chrzestnym", lecz tu w o wiele zabawniejszy sposób. Stał się kultowy, i jego siłą jest to, że ten fakt nie może dziwić.